Spotkanie trzecie: Waldemar Sielicki ps. „Mały”

13 września br. bohaterem wznowionego cyklu „Moja Warszawa” był Waldemar Sielicki ps. „Mały”.

Los przywiódł pana Waldemara do Warszawy aż z Kresów Wschodnich, a dokładnie z miejscowości Raków. Obecnie jest to prowincjonalne miasteczko białoruskie w obwodzie mińskim. Przed wojną przebiegała nieopodal granica między II Rzeczpospolitą a pierwszym na świecie państwem komunistycznym. Było to też szczególne miejsce z tego powodu, że przyciągało z jednej strony przestępców, przemytników, uciekinierów z bolszewickiego raju, a z drugiej strony było terenem aktywnej działalności służb specjalnych.

By oddać w pełni niebywały koloryt tego miejsca dodajmy, że żyli tu obok siebie Białorusini, Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Przy rynku nieopodal siebie stała cerkiew, kościół katolicki i synagoga. Na ulicach mówiono w wielu językach. Mały Waldek miał dryg do ich nauki, co przydało się mu w życiu wiele razy. W obrębie miasta funkcjonowała gorzelnia, smolarnia, łaźnia publiczna, był szpital i apteka, kwitł handel i usługi. Barwny obraz tamtych dni odtworzył Sergiusz Piasecki, który w swej powieści z elementami autobiograficznymi „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” opisał światek przestępczy ze wschodniej granicy oraz ich nieformalną stolicę – Raków.

Miasteczko przeżyło krótki okres niepodległego bytu, by następnie doświadczyć dwóch totalitarnych reżimów, najpierw sowieckiego, a następnie hitlerowskiego. Gdy część mieszkańców witała jedne wojska jako wyzwolicieli, to pozostała – uciekała do lasu, a kiedy następowała zmiana układu sił, dokonywała się kolejna roszada.

W miasteczku istniała organizacja młodzieżowa „Orlęta” działająca na terenie kraju od 1933 roku. Było to drugie po Związku Harcerstwa Polskiego najliczniejsze stowarzyszenie młodzieży w Polsce. Skautem został również Waldek.

W czasach okupacji sowieckiej nasz bohater stracił ojca, matka z siostrą wyjechały do Lwowa, pozostawiając Władka pod opieką stryja. Jako członek „Orląt” pełnił warty na licznie rozstawionych w miasteczku posterunkach, chroniąc bezpieczeństwo mieszkańców przed napadami za strony sowieckich partyzantów. Do dyspozycji miał karabin z trzema nabojami. Gdy zbliżało się niebezpieczeństwo, jego zadaniem było wystrzelić w powietrze wszystkie naboje i uciec do domu. Resztą mieli już zająć się zaalarmowani dorośli.

W 1944 roku orlęta zasiliły Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie utworzone w czerwcu 1943 roku na bazie Polskiego Oddziału Partyzanckiego im. Tadeusza Kościuszki. Decyzją dowódcy, porucznika Adolfa Pilcha ps. „Góra”, zgrupowanie miało przemieścić się na teren centralnej Polski. Zawirowania wojenne sprawiły, że nasz bohater na krótko odłączył się od oddziału i znalazł się pod Wilnem, gdzie dołączył najpierw do 13. Brygady Wileńskiej porucznika Adama Walczaka ps. „Nietoperz”, a następnie do 10. Brygady Wileńskiej porucznika Konrada Bukowskiego ps. „Gustaw” biorącej udział w operacji „Ostra Brama”. Był kawalerzystą. Został rozbrojony przez Sowietów, którzy próbowali zwerbować go do Armii Ludowej, ale im uciekł i zdecydował się dogonić Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie, co stało się pod Wyszkowem.

W ciągu trzech tygodni Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie pokonało dystans przeszło 600 km, co było nie lada wyczynem dla kolumny, która przemieszczała się po terenie objętym działaniami wojennymi, mając za plecami Sowietów, a wokół siebie Niemców. Partyzantów prowadził wspomniany już porucznik Adolf Pilch ps. „Góra”, który dzięki wyrafinowanej taktyce i umiejętnym fortelom doprowadził zahartowane w bojach, dobrze uzbrojone jak na ówczesne standardy zgrupowanie najpierw do Puszczy Kampinowskiej, a następnie do stolicy, gdzie po przegrupowaniu walczono m. in. o lotnisko bielańskie, Dworzec Gdański i w obronie Żoliborza.

Na bazie m. in. Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego, przekształconego już wówczas w Pułk „Palmiry-Młociny” i 27. Pułk Ułanów im. Stefana Batorego, sformowano Grupę „Kampinos”. Jej oddziały stoczyły 47 bitew i potyczek oraz częściowo wyzwoliły spod niemieckiej okupacji centralną i wschodnią część puszczy, tworząc Niepodległą Rzeczpospolitą Kampinowską ze stolicą w miejscowości Wiersze.

W związku z tym, że Sowieci wstrzymali swoją ofensywę wojsk w kierunku Warszawy oraz z powodu dogasania Powstania Warszawskiego niemieckie dowództwo postanowiło wykorzystać te dogodne strategicznie fakty, by przystąpić do likwidacji Grupy „Kampinos”. W trakcie operacji pod kryptonim Sternschnuppe („Spadająca Gwiazda”) ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło w bitwie pod Jaktorowem, gdzie polskie zgrupowanie zostało rozbite.

Waldek schronił się w Puszczy Kampinowskiej i ukrywając się na bagnach, doczekał końca II wojny światowej. Miał wtedy tylko 14 lat. Był całkiem sam. Mógł liczyć tylko na życzliwość zupełnie obcych ludzi. Na szczęście okazało się, że w Krośnie Odrzańskim zamieszkała bliska rodzina, do której nasz bohater dołączył.

Lata spędzone w partyzantce nie dały o sobie zapomnieć. Waldek bardzo chciał się kształcić na oficera, ale przynależność do oddziałów akowskich odbierała mu tę szansę. Dodatkowo ojca naszego bohatera zamordowali Sowieci, co w czasach PRL-owskich stygmatyzowało całą bliższą i dalszą rodzinę. Waldek jednak się nie poddał. Zmienił nazwisko z Siecki na Sielicki. Wyrobił sobie nowe dokumenty i dopiął swego. Ukończył szkołę w stopniu podporucznika w 1951 roku.

Pan Waldemar jest osobą wielu talentów. Przez wiele lat był przewodnikiem wycieczek zagranicznych. To wówczas przydały się jego wybitne umiejętności językowe i znajomość rosyjskiego, białoruskiego, litewskiego, ukraińskiego, niemieckiego, angielskiego, francuskiego, czeskiego i słowackiego. Kilkanaście lat był też przewodnikiem po Warszawie, gdzie specjalizował się w oprowadzaniu po Zamku Królewskim i Wilanowie. Od lat pan Waldemar angażuje się również w upamiętnianie historii alianckich lotników, którzy dokonywali zrzutów dla walczącej w Powstaniu Warszawskim stolicy.

Życie prywatne nasz bohater ułożył sobie z dziewczyną z Rakowa, którą poznał nad polskim morzem. Przed wojną znali się z widzenia, a potem los zetknął ich powtórnie i już na zawsze.

Rozmowę ilustrowaną zdjęciami i materiałami archiwalnymi, poprowadziła Magdalena Walusiak, dziennikarka, pisarka, poetka, autorka sztuk teatralnych, piosenek i wierszy oraz wywiadów (m. in. wywiadu rzeki z Ireną Jarocką) i artykułów poświęconych kulturze, historii i turystyce. Od lat prowadzi spotkania autorskie i panele dyskusyjne na festiwalach, targach książki i w instytucjach kultury. Reprezentantka Warszawy w Mistrzostwach Polski w Slamie Poetyckim 2019.