Spotkanie ósme: Witold Wincenty Lisowski ps. „Prosty”, „Lis”

6 grudnia br. bohaterem wznowionego cyklu „Moja Warszawa” był Witold Wincenty Lisowski ps. „Prosty”, „Lis”.

Nasza relacja rozpoczyna się w Henrykowie, osadzie położonej pod Warszawą. Dziś są to tereny należące do dzielnicy Białołęka. Większość budynków na tym obszarze jest wówczas drewniana. Witek spędza dzieciństwo w zamożnym domu wraz z dwoma starszymi braćmi: Janem i Wiesławem. Rodzice: Zofia i Józef dbają, by chłopcy zostali wychowani w duchu szacunku i odpowiedzialności. Ojciec prowadzi interesy. Zawiaduje m.in. hutą szkła i cegielnią. Dziadkowie jego po mieczu są właścicielami zajazdu i hotelu. Ojciec  wiele czasu poświęca na działalność społeczną, dzięki czemu zyskuje sobie uznanie i poparcie okolicznych mieszkańców, z czego 1/3 stanowią Żydzi. Za sprawą pana Józefa i jego finansowego wsparcia powstaje w Henrykowie m.in. Ochotnicza Straż Pożarna.

Jeszcze przed narodzinami Witka dochodzi do zdarzenia, które splata losy rodziny Lisowskich z rodziną Belli i Symche Inwentarzów. Ojciec naszego bohatera sprzedaje tej żydowskiej rodzinie działkę budowlaną, a dzięki podarowanym własnym planom budowy domu, powstaje w sąsiedztwie bliźniaczy budynek. W niewielkim odstępie czasu przychodzą na świat w obu domach synowie: Witek Lisowski i Josek zwany Dudkiem. Zostają przyjaciółmi. Razem spędzają dużo czasu i poznają nawzajem odrębne tradycje panujące w ich rodzinach.

Zgodne i spokojne życie w Henrykowie przerywa wybuch II wojny światowej. Jeszcze w sierpniu 1939 roku Józef Lisowski, oficer Wojska Polskiego, otrzymuje powołanie. Bierze udział w kampanii wrześniowej i oddaje swoje życie w bitwie pod Sokołowem Podlaskim. Matka podejmuje się ogromnie trudnego i niebezpiecznego zadania odszukania, a następnie sprowadzenia ciała poległego męża, by pochować go w Henrykowie. Pogrzeb pana Józefa staje się dla okolicznych mieszkańców sposobnością wyrażenia swojej solidarności z rodziną i oddania zmarłemu tłumnie ostatniego hołdu.

Od tego czasu cały trud i obowiązek utrzymania domu i dbania o synów spada na panią Zofię. Okazuje się, że nie tylko jest ona dzielną i odważną kobietą, ale także wykazuje się smykałką do interesów i zdolnościami organizacyjnymi. Otwiera sklep, a chłopcom wyznacza do wykonania konkretne zadania. Witek zaopatruje rodzinę w chleb.

W lutym 1940 roku Niemcy w odwecie za zamordowanie burmistrza Legionowa Renholda Marilke aresztują kilkuset mężczyzn, których wywieziono do Palmir i rozstrzelano. Wśród zamordowanych jest Symche Inwentarz, ojciec Dudka. Teraz sprawy toczą się lawinowo. Wiosną Żydzi z Henrykowa zostają przesiedleni do getta w Ludwisinie. Trafia tam również rodzina Inwentarzów. Pani Bella ratuje Dudka i jego siostrę Fejgele, umieszczając chłopca u polskiej rodziny, a dziewczynkę – w zakładzie wychowawczym Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Ostatecznie Fejgele wraca do getta, a Dudek odprawiony, tuła się po okolicy, aż do momentu, kiedy pojawia się na progu domu państwa Lisowskich.

W tym samym czasie Witek chodzi na tajne komplety i zostaje przyjęty do drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta, zastęp III, działającej na terenie Osiedla Wiśniewo. Wraca ze zbiórki, gdy natrafia na wycieńczonego Dudka. Wszyscy w domu zdają sobie sprawę z konsekwencji przyjęcia pod swój dach żydowskiego chłopca. Wokół domu kręci się często sporo osób przychodzących do sklepu. Poza tym synów odwiedzają rzesze kolegów. Tymczasem nikt nie może wiedzieć, że w domu przebywa Żyd. Za udzielanie mu pomocy całej rodzinie grozi śmierć. Niemniej po wspólnej naradzie Lisowscy postanawiają uratować chłopca i dać mu schronienie, ukrywając go na poddaszu w pokoju Witka. Sytuacja ta trwa do wiosny 1944 roku. Wówczas to przychodzi wiadomość od ciotki Dudka, Dory Śnieg, że znalazła dla niego pracę na wsi. Chłopiec odchodząc, prosi Witka o jego metrykę, by uwiarygodnić swoje pochodzenie w oczach gospodarza, u którego zamierza pracować.

Inną wyspą dobroci w czasie wojny w Henrykowie jest Zakład Wychowawczy dla Dziewcząt prowadzony przez Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek-Samarytanek Krzyża Chrystusa przy Modlińskiej 257, którym zarządza osoba niezwykła – matka przełożona siostra Benigna (Stanisława Umińska). Zna to miejsce bardzo dobrze Witek, bo w kaplicy przy zakładzie służy do mszy. W czasie okupacji siostry zakonne prowadzą na szeroką skalę działalność charytatywną, rozprowadzając wśród potrzebujących żywność, ukrywając Żydów, zabierając z ulic dziewczęta parające się prostytucją, a także prowadząc konspiracyjny teatr. Za sprawą przebywającego u sióstr Leona Schillera, wybitnego reżysera teatralnego, i siostry Benigny, która przed wojną była utalentowaną aktorką, dzięki czemu zdaje sobie sprawę z oczyszczającej mocy widowisk teatralnych, wystawiono szereg sztuk. Role odgrywają głównie pensjonariuszki zakładu. W jednym z przedstawień – „Pastorałkach”, które staje się wydarzeniem kulturalnym Warszawy, występuje młody Witek. Na widowni siedzi w tłumie również wówczas Czesław Miłosz, opisujący po latach swoje wrażenia z zapamiętanego wieczoru w książce „Rok Myśliwego”.

W czasie Powstania Warszawskiego płonie Henryków, płonie i dom Lisowskich, którzy cudem unikają rozstrzelania. Trafiają do Puszczy Kampinowskiej, gdzie w wiosce Wiejce doczekują nadejścia wyzwolenia. Do Henrykowa na zgliszcza wracają 18 stycznia 1945 roku.

Po latach Witek i Dudek (który przybrał nazwisko Josef Carmeli i wyemigrował do Izraela) spotykają się i wielokrotnie odbywają wspólnie podróże sentymentalne śladami przodków. W 1994 roku Zofia Lisowska i Witold Lisowski zostają odznaczeni przez Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Pan Witold otrzymuje również honorowe obywatelstwo Izraela.

W naszej opowieści cofniemy się jeszcze do 1945 roku. Młody Witek czuje potrzebę wyrównania rachunków za doznane krzywdy i stratę ojca w czasie wojny. Opuszcza rodzinę i dołącza do Kompanii Małoletnich Żołnierzy z myślą pobicia Niemców i zdobycia Berlina. Nie jest to możliwe bez przeszkolenia. W jego trakcie zastają go wieści o końcu wojny. Życie syna pułku jest jednak na tyle pociągające, że nasz bohater postanawia kontynuować służbę w Korpusie Kadetów. Ówczesne władze, śledzące życiorysy swoich obywateli, doszukują się w życiu naszego bohatera faktów niezgodnych z nowym porządkiem społecznym, takich, jak: pochodzenie, przynależność do „Szarych Szeregów”, i Witek zostaje wydalony z Korpusu Kadetów. Wraca do domu i podejmuje dalszą naukę w Liceum Władysława IV. Los jednak uśmiecha się do niego, i dzięki wstawiennictwu, nasz bohater trafia do podchorążówki, by iść w kierunku upragnionej kariery wojskowej. Gdy już zaczyna wierzyć, że spełnienie marzeń leży w jego zasięgu, w latach 1950 – 1955 zostaje przymusowo wcielony do Batalionów Roboczych. Podstawą do poboru jest znowu jego pochodzenie społeczne. Zostaje oddelegowany do odgruzowywania i odbudowy Warszawy. Jak dziś to ocenia? Nie żałuje, bo ma swój udział w podźwignięciu z gruzów choćby budynku Hotelu Europejskiego.

Obecnie pan Witold jest emerytowanym oficerem Wojska Polskiego w stopniu pułkownika, byłym dyrektorem Muzeum Wojska Polskiego, prezesem Fundacji Grobu Nieznanego Żołnierza, autorem 34 książek i ponad 800 publikacji, a także 2 tomików wierszy.

Rozmowę ilustrowaną archiwalnymi i współczesnymi zdjęciami poprowadził Janusz Owsiany, prezes Stowarzyszenia Monopol Warszawski, koordynator i animator kultury, uznany varsavianista, ekspert i pasjonat w dziedzinie kulturoznawstwa, wieloletni przewodnik po Warszawie, społecznik od lat zaangażowany w problemy rewitalizacji dzielnicy Praga Północ. Jest m. in. współtwórcą koncepcji adaptacji poprzemysłowej przestrzeni Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”, współinicjatorem rewitalizacji Wilii Żabińskich na terenie warszawskiego zoo oraz współautorem prac przekształcających ten obiekt w dostępną dziś placówkę muzealną, a także gorącym orędownikiem i niestrudzonym działaczem na rzecz utworzenia w Warszawie przy ulicy Nowolipie 22 Domu Dziennego Wsparcia dla Powstańców Warszawskich.