Spotkanie drugie: Halina Jędrzejewska ps. „Sławka”

13 września br. bohaterką wznowionego cyklu „Moja Warszawa” była Halina Jędrzejewska ps. „Sławka”.

Pani Halina jest z domu Dudzikówna. Wychowała się w pięcioosobowej rodzinie z siostrami Wandą i Danusią. Z harcerstwem zetknęła się w Żeńskim Gimnazjum Państwowym im. Juliusza Słowackiego. Wstąpiła do „Czerwonej Trójki” w 3. Warszawskiej Drużynie Harcerskiej. Wobec dużego zainteresowania uczennic harcerstwem stworzono jeszcze dwie drużyny: „Czarną” i „Złotą”.

Pani Halina dla większości znajomych osób jest Sławką. Również dla rodziny. Ten pseudonim konspiracyjny tak przylgnął do naszej bohaterki, że wyparł imię nadane na chrzcie.

Sławka od 1940 roku działała w organizacji konspiracyjnej Konfederacja Narodu, a po jej scaleniu od marca 1943 roku – przynależała do Armii Krajowej. Konspiracja panowała również w rodzinnym domu bohaterki. O tym, czym zajmowała się jedna z sióstr, Sławka nie wiedziała aż do wybuchu Powstania Warszawskiego, w którym uczestniczyła, służąc jako sanitariuszka w Batalionie „Miotła” w Zgrupowaniu „Radosław”. Wspomnienia o czasach powstańczych to opowieści dramatyczne przeplatające się z humorystycznymi.

Dziewczyny z oddziałów udzielających pomocy rannym z zasady nie miały broni. Sławka dostała jednak pistolet od swojego dowódcy. Okazało się, że – nie biorąc pod uwagę drobnych incydentów, pistolet przydał się naszej bohaterce raz w sytuacji wyjątkowej – ratowania ludzkiego życia. Drobna, bezbronna dziewczyna nie miałaby szans przekonać przypadkowych cywilów do pomocy w przeniesieniu do szpitala polowego rannych powstańców. Tymczasem zdeterminowana Sławka z pistoletem została potraktowana już poważnie.

W czasie Powstania nasza bohaterka poznała swojego przyszłego męża Tadeusza Jędrzejewskiego ps. „Wszebor”. Młody chłopak chciał przypodobać się dziewczynie i przyniósł spragnionej kubek wody. Płyn był mętny i bardzo śmierdzący, ale Sławka nie chciała robić przykrości koledze i go wypiła. To wydarzenie dało początek pomału kiełkującemu głębszemu uczuciu.

Za udział w walkach z hitlerowskim okupantem w latach 1939 – 1945 Sławka została dwukrotnie odznaczona Krzyżem Walecznych. O jednym z nich dowiedziała się już po wojnie.

Rodzina Dudzików mieszkała przy ulicy Wawelskiej. W czasie Powstania domy w kwartale Mianowskiego, Pługa, Uniwersyteckiej i Wawelskiej dawały możliwość stworzenia silnego punktu oporu, tworząc tak zwaną Redutę Wawelską. To tu Powstańcy przy wsparciu mieszkańców bronili się aż do 11 sierpnia. Kilka godzin po ogłoszeniu kapitulacji do budynków wkroczyły oddziały RONA (Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej), okrutnie rozprawiając się z rannymi żołnierzami i cywilami. Zginął wówczas ojciec Sławki. Mama z siostrą cudem ocalały, o czym nasza bohaterka dowiedziała się znacznie później.

Z Warszawy wychodziła z wojskiem, choć dowódca nie sprzeciwiał się dołączeniu swoich podwładnych do rodziny i ich wymarszowi wraz z ludnością cywilną. Sławka była jednak wówczas przeświadczona, że straciła rodziców i siostrę. Drugiej siostry nie było w Warszawie, bo dołączyła do partyzantów na wschodzie. Wiadomość o losie najbliższych przyniósł Sławce kolega, który walczył na Ochocie. Stąd informacja wydawała się wiarygodna.

Po kapitulacji Powstania Warszawskiego nasza bohaterka trafiła najpierw do obozu w Sandbostel, a następnie do Oberlangen. Oba powstały w 1933 roku jako miejsca internowania dla przeciwników politycznych III Rzeszy. Po wybuchu II wojny światowej przekształcono je w obozy jenieckie dla żołnierzy pochodzących z krajów, którym Adolf Hitler wypowiedział wojnę, przeważali Polacy, Francuzi i Belgowie. W drodze do obozu nawiązała się niezwykła przyjaźń pomiędzy pięcioma dziewczynami jadącymi wagonem towarowym. Odtąd „Pięcioraki” – bo tak się nazwały, solidarnie przeżywały wszystkie doświadczenia, jakie miały je wkrótce spotkać, te trudne i te radosne. Kiedy ponadtysiącosobowa grupa dziewczyn-żołnierzy trafiła w końcu do Sandbostel w październiku 1944 roku, szczególnie polscy jeńcy z 1939 roku starali się otoczyć opieką nieoczekiwanych przybyszów. Wśród jeńców był również Wszebor. Niestety po dwóch miesiącach trafiły do Oberlangen, obozu, który decyzją Czerwonego Krzyża w październiku 1944 roku został zamknięty jako miejsce niedające się do przetrzymywania jeńców wojennych. Niemcy zataili, że od grudnia 1944 roku przenoszą tam kobiety walczące w Powstaniu Warszawskim. Obóz na początku kwietnia 1945 roku wyzwoliła 1. Dywizja Pancerna generała Maczka.

Sławka po krótkiej rekonwalescencji w Holandii trafia do Anglii, gdzie przydzielona zostaje do pracy w RAF-ie (Królewkich Siły Powietrznych), równocześnie uczy się i stara się o przyjęcia na studia medyczne. Dostaje taką szansę w Edynburgu, ale rezygnuje z niej, by wrócić do Polski, do rodziny. Wiele życzliwych osób radzi jej ułożyć sobie życie na obczyźnie, ale Sławka nie cofa już swojej decyzji. Do Polski wraca w czerwcu 1946 roku i udaje się jej zdążyć na powtórzony, jesienny nabór na Akademii Medycznej w Poznaniu, gdzie spędza dwa lata, podczas których bierze ślub ze swoim powstańczym kolegą – Wszeborem. Przy pierwszej nadarzającej się okazji młodzi przenoszą się do Warszawy, i rozpoczynają kolejny etap życia, gdzie szczególną rolę odgrywają zawarte w trakcie Powstania Warszawskiego i pobytu w obozach – przyjaźnie.

Spotkanie zakończyła wspólna degustacja zupy plujki, którą przygotowała na ten okazję Zofia Czekalska ps. „Sosenka”.

Rozmowę przygotowała i poprowadziła Edyta Mikołajczyk, dziennikarka, współautorka projektu „Wawa Bohaterom” realizowanego od 2 lat na antenie TVP 3 Warszawa. Projekt prezentuje Powstańców Warszawskich przez pryzmat historii i współczesności. Ma uwrażliwić widzów na potrzeby weteranów wojennych. Autorki projektu (Edyta Mikołajczyk i Monika Michalak) pokazują ludzi i organizacje zajmujące się wspieraniem Powstańców Warszawskich na wszelkie możliwe sposoby.